logologologo
  • Home
    • O nas
  • Oferta
    • ebook1 – promocja
    • ebook2 – promocja
    • cała Trylogia „Rodzicielska droga”
    • NASTOLATEK — zostań jeszcze chwilę… – promocja
  • Sklep
    • Produkty
    • Regulamin Sklepu internetowego
    • Polityka prywatności (RODO)
    • Zwroty i reklamacje
  • Artykuły
    • Pytania – FAQ
    • Test komunikacji z nastolatkiem
    • Test komunikacji z rodzicami dla nastolatków
  • Kontakt i dokumenty
    • Regulamin strony przestrzen-porozumienia.pl
    • Polityka cookies (EU)

Brak produktów w koszyku.

Moje konto

logologologo
  • Home
    • O nas
  • Oferta
    • ebook1 – promocja
    • ebook2 – promocja
    • cała Trylogia „Rodzicielska droga”
    • NASTOLATEK — zostań jeszcze chwilę… – promocja
  • Sklep
    • Produkty
    • Regulamin Sklepu internetowego
    • Polityka prywatności (RODO)
    • Zwroty i reklamacje
  • Artykuły
    • Pytania – FAQ
    • Test komunikacji z nastolatkiem
    • Test komunikacji z rodzicami dla nastolatków
  • Kontakt i dokumenty
    • Regulamin strony przestrzen-porozumienia.pl
    • Polityka cookies (EU)

Brak produktów w koszyku.

Moje konto

  • Home
    • O nas
  • Oferta
    • ebook1 – promocja
    • ebook2 – promocja
    • cała Trylogia „Rodzicielska droga”
    • NASTOLATEK — zostań jeszcze chwilę… – promocja
  • Sklep
    • Produkty
    • Regulamin Sklepu internetowego
    • Polityka prywatności (RODO)
    • Zwroty i reklamacje
  • Artykuły
    • Pytania – FAQ
    • Test komunikacji z nastolatkiem
    • Test komunikacji z rodzicami dla nastolatków
  • Kontakt i dokumenty
    • Regulamin strony przestrzen-porozumienia.pl
    • Polityka cookies (EU)
featured_image

Dlaczego nastolatek mówi “nienawidzę cię” — i co to naprawdę znaczy

by Tomasz Kowalik2026-07-25 Wychowanie0 comments

Dlaczego nastolatek mówi rzeczy, których nie myśli poważnie

Jest takie zdanie, które prędzej czy później słyszy chyba każdy rodzic nastolatka: “Nienawidzę cię”. Rzucone w złości, trzaśnięcie drzwiami zaraz po. I ten moment, kiedy stoisz w korytarzu i czujesz, jakby ktoś wyjął Ci grunt spod nóg.

Zanim zaczniesz się zastanawiać, co zrobiłaś nie tak — warto wiedzieć jedną rzecz, która zmienia sposób patrzenia na całą sytuację: to zdanie prawdopodobnie nie znaczy tego, co Ci się wydaje.

Dlaczego nastolatek odpycha rodzica, którego kocha

Erik Erikson, jeden z klasyków psychologii rozwojowej, opisał dorastanie jako czas wielkiego kryzysu tożsamości. Żeby zbudować własne “ja”, nastolatek musi najpierw odrzucić Twoje definicje na swój temat. Często robi to głośno, gwałtownie, kwestionując dosłownie wszystko — Twoje wartości, styl życia, poglądy.

Łatwo wtedy pomyśleć, że rola rodzica się skończyła. Że dziecko już Cię nie potrzebuje.

Gordon Neufeld, kanadyjski psycholog rozwojowy, twierdzi coś dokładnie przeciwnego: nastolatek nie potrzebuje dorosłego mniej niż małe dziecko. Potrzebuje go inaczej. Bo tylko dojrzały, przywiązany dorosły daje coś, czego żaden rówieśnik dać nie potrafi — akceptację bez warunku. Rówieśnicy kochają pod warunkiem, że jesteś wystarczająco zabawny, modny, dopasowany. Rodzic kocha, bo po prostu jest.

Co to znaczy, że nastolatek “testuje więź”

John Bowlby, twórca teorii przywiązania, i Mary Ainsworth, która potwierdziła ją w swoich słynnych eksperymentach, pokazali coś, co dziś wydaje się oczywiste, a kiedyś było przełomowe: potrzeba bezpiecznej bazy nie jest dodatkiem do wychowania. Jest jego fundamentem, tak samo podstawowym jak potrzeba jedzenia czy snu.

I tu dochodzimy do sedna tego, co dzieje się w momencie, kiedy nastolatek krzyczy coś, czego pół godziny później żałuje. To nie jest tylko atak. To sprawdzian. Czy więź przetrwa jego emocje. Czy fundament się zachwieje, czy wytrzyma.

Jeśli w tym momencie dorosły odpowie tym samym albo się całkowicie wycofa, dziecko uczy się czegoś ważnego, tyle że niedobrego: że więź jest krucha, że rozpada się pod ciężarem silnych emocji. Jeśli dorosły zostanie — obecny, niezraniony aż tak, żeby uciec albo zaatakować — dziecko dostaje coś dużo cenniejszego niż wygraną w kłótni. Dostaje dowód, że więź wytrzymuje. Że można wracać.

Dlaczego drobne momenty liczą się bardziej niż wielkie rozmowy

John Gottman, psycholog, który dekady spędził na badaniu relacji, odkrył coś, co brzmi prosto, a w praktyce zmienia wszystko: więzi nie budują wielkie gesty. Budują je tysiące drobnych momentów kontaktu — pytanie o obiad, komentarz rzucony mimochodem, spojrzenie, obecność w tym samym pokoju.

Sam fakt, że taki moment się pojawia, nie jest jeszcze najważniejszy. Najważniejsze jest to, jak na niego odpowiadasz. A odpowiedzi, jakie dajemy na co dzień, różnią się bardziej, niż nam się wydaje — i to właśnie suma tych małych reakcji, powtarzanych tysiące razy, buduje albo osłabia to, co między Wami jest.

Dlaczego nie musisz reagować idealnie

To chyba najbardziej uspokajająca część całej tej historii: nie chodzi o to, żeby nigdy się nie pomylić. Chodzi o to, co robisz zaraz po pomyłce. Murray Bowen, terapeuta rodzinny, pisał o czymś, co nazwał różnicowaniem “ja” — zdolności do bycia sobą bez zrywania więzi. Dziecko, które ma bezpieczny fundament, uczy się właśnie tego: że można czuć bardzo dużo, bardzo mocno, a mimo to relacja się nie rozpada.

Więc kiedy usłyszysz kolejne “nienawidzę cię”, zamiast pytać “co ja zrobiłam nie tak” — spróbuj zapytać inaczej: jak dokładnie odpowiadam na te małe, codzienne momenty, w których on sprawdza, czy nadal tu jestem?

O trzech konkretnych typach odpowiedzi — i o tym, która z nich buduje więź, a która ją po cichu niszczy — piszemy w e-booku “Budowa rezydencji”, pierwszej części trylogii “Rodzicielska Droga”.

Learn More
featured_image

Dlaczego nastolatek żyje w telefonie? Co mówią badania

by Anna Rybicka-Staniczek2026-07-10 Bez kategorii0 comments

Dlaczego nastolatek woli rówieśników od rodziców

Jest taki moment, kiedy zauważasz, że Twoje zdanie przestało mieć tę samą wagę co kiedyś. Nastolatek patrzy raczej na to, co myślą jego znajomi, niż na to, co powiesz Ty. I łatwo to odebrać jako coś osobistego — jakby przestał Cię potrzebować.

Nie przestał. Zmienił się tylko sposób, w jaki mózg przetwarza to, co ważne.

Sarah-Jayne Blakemore, jedna z badaczek, które najwięcej wniosły do rozumienia mózgu nastolatka, pokazała coś dość nieoczywistego: w okresie dojrzewania obszary mózgu odpowiedzialne za ocenę społeczną i empatię stają się wyjątkowo aktywne. Nastolatek dosłownie trenuje myślenie społeczne. I robi to nie w izolacji, tylko w kontakcie z rówieśnikami — bo to właśnie tam, a nie przy rodzinnym stole, testuje, kim jest.

To nie jest zdrada rodziny. To projekt ewolucyjny, który sprawdzał się przez tysiące lat: dziecko, które w wieku kilkunastu lat wciąż jest w pełni zależne od rodziców, nie nauczy się funkcjonować w grupie — a to właśnie w grupie spędzi później całe dorosłe życie.

Dlaczego lajki i akceptacja rówieśników są tak ważne

Jest jeszcze jeden mechanizm, który tłumaczy, dlaczego aprobata znajomych działa na nastolatka silniej niż na dorosłego. Układ nagrody w mózgu — te same obszary, które reagują na coś przyjemnego — odpowiada na społeczne potwierdzenie od rówieśników dużo mocniej niż u osoby dorosłej. Każdy lajk, każdy uśmiech aprobaty w grupie uruchamia to samo centrum nagrody, z siłą, której my, dorośli, już dawno nie pamiętamy.

To nie słabość charakteru. To po prostu architektura mózgu na tym etapie życia.

Co telefon robi z mózgiem nastolatka

Tu dochodzimy do rzeczy, która niepokoi chyba każdego rodzica: świat, w którym dorasta dzisiejszy nastolatek, wygląda zupełnie inaczej niż ten, do którego ten mechanizm był kiedyś dopasowany.

Jean Twenge, badaczka pokoleń, opisała zjawisko, które nazwała “iGen” — pokolenie, które dorastało ze smartfonem w ręku praktycznie od dziecka. Wnioski z jej badań są niepokojące: młodzi ludzie rzadziej wychodzą z domu, rzadziej spotykają się twarzą w twarz, śpią krócej. I, co chyba najbardziej paradoksalne, mimo że są “stale połączeni”, częściej niż wcześniejsze pokolenia mówią o poczuciu samotności.

Sherry Turkle, badaczka relacji człowieka z technologią, nazwała to zjawiskiem “samotności w tłumie” — sytuacją, w której ktoś jest otoczony komunikacją ze wszystkich stron, ale pozbawiony prawdziwej bliskości z drugim człowiekiem. Cyfrowa łączność bywa trochę jak widok z balkonu: wygląda jak otwarte okno na świat, ale nie pozwala poczuć powietrza ani nikogo naprawdę zawołać.

Czy zabieranie telefonu nastolatkowi ma sens

I tu wielu rodziców, całkiem słusznie zaniepokojonych, sięga po najprostsze rozwiązanie: ograniczyć, zablokować, zabrać. Rozumiem ten odruch. Ale z tego, co pokazują badania nad autonomią (m.in. Edward Deci i Richard Ryan, twórcy Self-Determination Theory), sama kontrola zewnętrzna rzadko rozwiązuje problem — bo nie buduje tego, co nastolatka naprawdę chroni przed presją świata zewnętrznego: poczucia, że sam wie, czego szuka i dlaczego.

Innymi słowy — zakaz może uciszyć objaw na jeden wieczór. Nie buduje odporności na dłuższą metę.

To, czego nastolatkowi brakuje najbardziej, wcale nie jest oczywiste

Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi w kontekście ekranów, a która wydaje mi się ważniejsza niż liczba godzin spędzonych na scrollowaniu: cisza. Możliwość nudzenia się. Bycia z samym sobą bez bodźca co kilka sekund.

To akurat coś, co dzisiejszy nastolatek ma dużo rzadziej niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie — i, jak sugerują badaczki takie jak Turkle, to właśnie w tej ciszy buduje się coś, czego żaden ekran nie da.

Pytanie, które więc naprawdę warto sobie zadać, brzmi nie “jak ograniczyć ekran”, tylko: co dokładnie mogę zrobić, żeby moje dziecko chciało czasem sam z siebie ten ekran odłożyć?

Konkretne odpowiedzi na to pytanie — trzy nawyki, które realnie zmieniają tę dynamikę w domu — opisujemy w e-booku “Budowa rezydencji”, pierwszej części trylogii “Rodzicielska Droga”.

Learn More
featured_image

Dlaczego nastolatek się buntuje? To, co dzieje się w jego mózgu, zmienia wszystko

by Anna Rybicka-Staniczek2026-06-27 Wychowanie0 comments

Dlaczego nastolatek się buntuje — czy to w ogóle bunt?

Trzasnęły drzwi. Znowu. Stoisz po drugiej stronie i myślisz: jeszcze rok temu to dziecko przychodziło się przytulić na dobranoc. Co się właściwie zmieniło?

Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje, i trochę zaskakująca: nic złego się nie stało. To, co widzisz, to nie bunt w takim sensie, w jakim zwykle o nim myślimy. To praca. Ciężka, biologiczna praca, którą wykonuje mózg Twojego dziecka.

Co dzieje się w mózgu nastolatka podczas dojrzewania

Wyobraź sobie dom w trakcie remontu — z rusztowaniem, kilkoma ekipami pracującymi jednocześnie, wymienianą instalacją elektryczną. A teraz dodaj do tego obrazu jedną rzecz: właściciel musi w tym domu mieszkać. Codziennie, mimo kurzu i hałasu.

Coś podobnego dzieje się w głowie nastolatka. Neurobiolodzy — m.in. Sarah-Jayne Blakemore i Daniel Siegel, autor “Burzy w mózgu nastolatka” — opisują ten okres jako jedną z największych przebudów mózgu w całym życiu człowieka. Porównywalną skalą chyba tylko do tego, co dzieje się w pierwszych miesiącach niemowlęctwa. To nie rozpad. To budowa.

Dlaczego nastolatek nie panuje nad emocjami tak jak dorosły

Jest jedno pomieszczenie w tym “domu”, które remontowane jest jako ostatnie — kora przedczołowa. To ona odpowiada za planowanie, przewidywanie konsekwencji, panowanie nad impulsami. U większości ludzi kończy dojrzewać dopiero koło 25. roku życia. Serio, tak późno.

Ciało migdałowate — czyli emocjonalny alarm mózgu — działa tymczasem na pełnych obrotach, jakby ktoś zainstalował czujnik dymu, który reaguje na parę z czajnika. A “kamera”, która ogarnia całość sytuacji? Wciąż w montażu.

Efekt jest taki, że emocje wygrywają z logiką. Impuls wygrywa z namysłem. To biologiczne wytłumaczenie tego słynnego “dlaczego ty jesteś taki nierozsądny”. On nie jest nierozsądny. On ma piętro w budowie. I żaden krzyk tego nie przyspieszy.

Co robić, gdy nastolatek krzyczy i nie słucha argumentów

To jest chyba najważniejsza rzecz do zapamiętania z całego tego neurobiologicznego wywodu: kiedy nastolatek jest w silnych emocjach, jego mózg w tamtej chwili po prostu nie ma pełnego dostępu do logicznego myślenia. Nie robi tego na złość. Robi to, bo tak akurat działa ludzki mózg pod wpływem silnego stresu — u nastolatków jeszcze wyraźniej niż u dorosłych.

To nie znaczy, że wolno mu wszystko, bo “taka biologia, nic nie poradzę”. Znaczy raczej tyle, że tłumaczenie mu czegoś w trakcie kłótni bywa jak przemawianie do włączonego alarmu przeciwpożarowego. On w tym momencie nie słucha argumentów. On reaguje.

Najpierw trzeba ugasić pożar. Rozmowa może poczekać te kilka minut.

Dobra wiadomość, o której rzadko się mówi

Ta sama plastyczność mózgu, przez którą nastolatek bywa impulsywny, sprawia też, że uczy się teraz szybciej niż w niemal każdym innym okresie życia. To, jak reagujesz na jego wybuchy dzisiaj, dosłownie wpływa na to, jakim dorosłym się stanie.

Pytanie więc nie brzmi “jak sprawić, żeby przestał się tak zachowywać”. Brzmi raczej: jak z nim być w takich momentach, żeby nie zamykać drzwi jeszcze szczelniej?

O tym piszemy dalej, w e-booku “Budowa rezydencji” — pierwszej części trylogii “Rodzicielska Droga”.

Learn More
featured_image

Przypowieści: dlaczego uczymy się poprzez historie?

by Tomasz Kowalik2026-03-21 Wychowanie0 comments

(c) Richard Bolstad

Jaki jest sekret wpływania na tysiące ludzi? Może się to wydać dziwne, ale najważniejszym sekretem jest opowiadanie historii. Podobno pewnego dnia ktoś zapytał Jezusa z Nazaretu o jego styl nauczania: „Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?” Odpowiedział, cytując wcześniejszego żydowskiego proroka Izajasza, że jego celem jest wypowiadać się w taki sposób, aby inni byli prowadzeni przez jego historie, aby „widzieli swoimi oczami i słuchali uszami, i rozumieli sercem, i zwracali się i byli uzdrowieni”. (Biblia chrześcijańska, Mateusz, 13,15 i Izajasz, 6,10). Bardziej dosłowna odpowiedź została umieszczana w starszych przekładach, „aby ci, którzy mają oczy, zobaczyli, ci, którzy mają uszy, usłyszeli, a ci, którzy mają serce, by zwrócili się do mnie i zostali uzdrowieni”. Istnieje przekonanie, że nie wszyscy odbierają wiadomość w ten sam sposób, dlatego poprzez  historie mamy dużo większą szansę na uzyskanie zrozumienia wśród słuchaczy.

W NLP (Neuro Linguistic Programming) nauka oparta jest na wielu motywacyjnych wypowiedziach. Mówimy w taki sposób, aby aktywować wszystkie obszary zmysłowe w mózgu. Ludzie preferują różne systemy sensoryczne: wizualny, słuchowy lub kinestetyczny. Nasze historie budujemy więc ze wszystkich trzech sposobów, przez co docieramy do większej liczby osób. Naukowcy z Uniwersytetu Princeton w 2010 roku po raz pierwszy zademonstrowali za pomocą skanów mózgu, że gdy jedna osoba opowiada historię, a inna słucha, obie te osoby wykazują zsynchronizowaną aktywność mózgową. Ta synchronizacja , czyli w terminologii NLP „rapport”, występuje wtedy, gdy oprócz faktów pojawiają się obrazy zmysłowe wywoływane przez historię. Słuchacz, aby zrozumieć twoją historię, wyobraża ją sobie we wszystkich systemach sensorycznych.

Jeżeli masz ważną wiadomość do przekazania, najlepszym sposobem na nawiązanie kontaktu z publicznością jest rozpoczęcie historii. Przedstaw kluczowy element opowiadania, tak aby słuchacze zrozumieli twój punkt widzenia w kategoriach konkretnych obrazów, dźwięków i wrażeń, zamiast tworzyć przypadkowe powiązania z własnymi doświadczeniami. Następnie wyjaśnij, w jaki sposób mogą praktycznie wykorzystać ten kluczowy punkt w swoim życiu, podając instrukcje, za którymi z większym prawdopodobieństwem podążą. Ta sekwencja nazywana jest w sprzedaży „Incident-Point-Benefit” (zdarzenie-puenta-korzyść). Opowiadasz historię o incydencie, kluczową kwestię, a następnie wyjaśniasz, w jaki sposób dana osoba może wykorzystać ją, aby odnieść korzyści dla siebie.

Najlepszym sposobem na nawiązanie tego typu połączenia jest opowiadanie własnych historii lub opowieści o ludziach, którzy skorzystali już z tej części opowiadania. Wyjaśniając to tobie osobiście, korzystam z nauk wybitnych nauczycieli. Mógłbym również zacząć od cytatu, pytania bez odpowiedzi lub statystyk sławnych osób, ale najprostszym sposobem na rozpoczęcie wypowiedzi jest opowiedzenie dobrej historii.

Więc gdzie znajdziesz dobrą historię? Jeśli masz już pomysł, to jest on dla ciebie ważny. Oznacza to, że wyniosłeś naukę z pewnego doświadczenia lub przeżyłeś jakąś historie, i kiedy usłyszałeś pewną ideę, zdałeś sobie sprawę, że to dobry sposób na podsumowanie własnych doświadczeń. Najlepsze historie wywodzą się z własnych przeżyć, ponieważ są emocjonalne i najpierw poruszają ciebie, a potem drugą osobę, której mózg synchronizuje się z twoim.

Skuteczni mówcy motywacyjni przykładają dużą wagę do tego, co w ich doświadczeniu jest wyjątkowe. Co jest nie tylko prawdziwe, ale też mogą  o tym powiedzieć w sposób, w jaki nikt inny nie mówił. Na przykład mówiąc „szkoliłem w miejscach, gdzie były wojny lub klęski żywiołowe”, wyjaśniam, jak być odpornym w trudnych sytuacjach, odwołuję się do moich wspomnień, do wydarzeń, których sam doświadczyłem. W pewnym sensie każdy mówca motywacyjny znajduje się na końcu „podróży bohatera”: w tej jej części, w której powraca i dzieli się swoimi doświadczeniami z innymi.

Twoja podróż jest wyjątkowa. Nikt nie będzie lepszy w nauczaniu jej od ciebie. Twoja historia nie musi być „dramatyczna” jak hollywoodzkie filmy, by była skuteczna. Historia może być prosta. Postaraj się określić historię na podstawię własnych doświadczeń, wybierz jeden najważniejszy element i na jego podstawie sprawdź, jak zachęciłbyś kogoś, kto chciałby być mówcą, aby zobaczył go u siebie.

Pamiętaj: opowiadanie własnej historii i robienie z niej przykładu synchronizuje się z ludźmi lepiej niż fakty.

Źródło: https://www.transformations.net.nz/trancescript/motivational.html

Learn More
featured_image

Wygrana-Wygrana (Win-Win)

by Tomasz Kowalik2026-03-10 Wychowanie0 comments

© Dr Richard Bolstad & Margot Hamblett  
przekład: Tomasz Kowalik

Typowa sytuacja rodzinna: Jako rodzic chcesz o osiemnastej zjeść wieczorny posiłek razem z dziećmi. Akurat w tym samym czasie w telewizji jest nadawany ulubiony program twoich dzieci, więc narzekają.

Kto wygra?

Typowe (drobne) wyzwanie w miejscu pracy: Chcesz podczas pracy słuchać relaksującej muzyki brzmiącej w tle. Twój kolega z sąsiedniego pokoju mówi, że przeszkadza mu to w myśleniu. Kto wygra?

Jak pokażemy w tym artykule, odpowiedź na te pytania może wpłynąć na twoją motywację do osiągania życiowych sukcesów, na twoje uczucia w stosunku do ludzi najważniejszych w twoim życiu, poczucie własnej wartości, a nawet na długość twojego życia.

Wiele z tego, co robimy w obszarze NeuroLingwistycznego Programowania, opiera się na założeniu, że działamy w kierunku modelu takiego rozwiązywania konfliktów, w których obie osoby wygrywają. Bandler i Grinder (1982, s. 147) stwierdzają „Gdy używasz tego modelu, zakładasz, że ludzie chcą się komunikować w taki sposób, by osiągać to, czego pragną oraz że chcą szanować integralność i interesy innych zaangażowanych osób. To założenie nie musi być prawdziwe, jest jednak bardzo użytecznym założeniem operacyjnym, bo umożliwia pewne działania, które mogą być bardzo skuteczne. Gdy uczynisz właśnie takie założenie, zawsze jest możliwe znalezienie innego rozwiązania -i to nie kompromisu- które satysfakcjonuje obie strony.” Jest to coś całkowicie różnego od kompromisu (gdzie obie strony nieco tracą, by móc nieco wygrać), od postawy permisywnej (poddanie się drugiej stronie), i od rozstrzygnięcia autorytarnego (wygrywasz za wszelką cenę). Omówimy dokładniej zarówno te różnice, jak i szersze ich konsekwencje.

Wierzymy, że wyjaśnienie wartości podejścia win-win (wygrana-wygrana) jest niezwykle ważne dla przyszłości NLP i naszej planety. Virginia Satir, która była jedną z najwcześniej modelowanych osób, podsumowuje swoją książkę Peoplemaking podkreślając
„Myślę, że możemy zobaczyć początek końca traktowania ludzi poprzez siłę, dyktaturę, posłuszeństwo
i stereotypy… Jest tylko kwestia kiedy stare postawy umrą, a narodzą się nowe, inaczej cywilizacja zginie. Pracuję po stronie utrzymania istnienia cywilizacji z nowymi wartościami dotyczącymi istot ludzkich.
Mam nadzieję, że wy także to robicie.” (Satir, 1972, s.303-304).

Kilka definicji roboczych
Aby zajmować się rozwiązywaniem konfliktów, potrzebujemy dostatecznie szczegółowych definicji możliwych zachowań. Samo wyjaśnienie, co mamy na myśli, jest ważnym krokiem ku decyzji, jakie działania prawdopodobnie będą skuteczne. Takie słowa jak „konflikt” czy „władza” są w różny sposób używane przez różnych autorów. Tutaj będą miały następujące znaczenie:

Konflikt Każda sytuacja, w której jedna osoba („A”) uważa, że zachowanie drugiej osoby („B”) (lub przewidywane jej zachowanie) utrudnia jej (A) osiągnięcie pożądanych przez nią rezultatów lub zaspokojenie jej potrzeb. Osoba B może się tym przejmować lub nie, może nawet nie być tego świadoma.

Wygrana-przegrana (Win-Lose) Każdy sposób rozwiązania konfliktu, przy którym przynajmniej jedna osoba czuje się usatysfakcjonowana i jedna z osób czuje, że jej potrzeby nie zostały w pełni zaspokojone (pożądane rezultaty nie zostały w pełni osiągnięte).

Wygrana-wygrana (Win-Win)
Każdy sposób rozwiązania konfliktu, w którym wszyscy uczestnicy czują się usatysfakcjonowani, ich potrzeby zostały w pełni zaspokojone, a pożądane rezultaty osiągnięte.

Kompromis
Metoda rozwiązania konfliktu poprzez obustronną przegraną (lose-lose), gdy obie osoby czują, że niektóre pożądane przez nie rezultaty zostały osiągnięte, a inne nie (ich potrzeby nie zostały w pełni zaspokojone).

Władza
Władza to zdolność pozwolenia komuś na uzyskanie części pożądanych przez niego rezultatów lub zaspokojenie części potrzeb (nagrodzenia go), lub niedopuszczenia do tego (ukarania go).
Władza istnieje we wszystkich relacjach pomiędzy ludźmi (zawsze są takie potrzeby lub pożądane rezultaty, w których zaspokojeniu i osiągnięciu mogę ci pomóc, i vice versa). Problemem z władzą nie jest jej istnienie, tylko fakt, że ludzie decydują się użyć jej jako narzędzia rozwiązywania konfliktów metodą wygrana-przegrana lub przegrana-przegrana.

Użycie władzy
Celowe użycie nagród i kar w celu sprawienia, by inna osoba działała w sposób pożądany przez ciebie (wywołania „posłuszeństwa”), nawet jeśli wolałaby tak nie działać. Użycie władzy jest niezbędne do wymuszenia rozwiązania konfliktu metodą wygrana-przegrana (win-lose).
Wzajemne i zrównoważone użycie władzy jest podstawą Kompromisu.

Przykłady
Wygrana-wygrana jako sposób rozwiązywania konfliktów jest często tak elegancki, że uczestnicy po fakcie w ogóle nie nazwaliby całej sytuacji konfliktem. Gdy dwie osoby pragną tej samej pomarańczy, jest to konflikt. Gdy każda otrzyma połowę, jest to kompromis. Gdy jedna bierze całą pomarańczę, a druga nic, jest to sytuacja wygrana-przegrana.
Gdy odkryją, że jedna potrzebowała skórki, by użyć jej do ciasta, a druga chciała soku, obie uzyskują
to, czego potrzebują. To właśnie wygrana-wygrana; oczywiście może się to zdarzyć w sposób tak łatwy,
że nikt w ogóle nie zauważy konfliktu. W tym sensie wygrana-wygrana jest czymś więcej niż metodą rozwiązywania konfliktów. Jest to po prostu sposób życia, który maksymalizuje współpracę.

W sytuacji rodzinnej opisanej na początku tego artykułu, rozwiązanie wygrana-przegrana mogłoby oznaczać naleganie, by dzieci jadły posiłek tracąc ulubiony program telewizyjny, albo też pozwolenie im na oglądanie programu i obwinianie ich o to. Kompromis może oznaczać, że pozwolisz dzieciom oglądać połowę programu, a następnie całą rodziną zjecie deser. Rozwiązanie wygrana-wygrana mogłoby oznaczać nagranie programu, by obejrzeć go później, zjedzenie posiłku i jednoczesne oglądanie programu albo przesunięcie pory posiłku tak, by wszystkim to pasowało. Przypatrz się sytuacji w miejscu praca (w drugim akapicie artykułu), aby upewnić się, że dobrze rozumiesz różnice pomiędzy różnymi sposobami rozwiązania.

NLP-owski model tworzenia rozwiązań wygrana-wygrana został przedstawiony w książce Reframing (1982, s.162), a Terry Bragg (1995, s.23) przedstawił go jako:

Rozwiązanie konfliktu w czterech krokach:
1. Rozpoznaj interesy stron
2. Rozpoznaj wyższy poziom interesów
3. Stwórz ramę porozumienia
4. Wspólnie poszukajcie rozwiązania (burza mózgów)

W książce Transforming Communication opisujemy sensoryczną metodologię wprowadzenia tego do praktyki. Tutaj naszą intencją jest stwierdzenie takiej potrzeby. W każdym obszarze interakcji między ludźmi, od wychowania dzieci do zarządzania korporacją, od sali szkoleniowej do sypialni, a nawet do „salonów władzy”, badania jasno wykazują wyższość rezultatów postawy wygrana-wygrana.
Dla tych z nas w obszarze NLP, którzy podzielają marzenie Virginii Satir, niniejszy artykuł jest zbiorem dowodów na poparcie tego, co już wiemy.

Posłuszeństwo
Aby wprowadzić w życie rozwiązanie wygrana-przegrana, jedna ze stron musi być posłuszna. Dlaczego posłuszeństwo jest problemem prawdopodobnie najwyraźniej pokazał Stanley Milgram w eksperymencie na Uniwersytecie Yale w latach 60-tych XX wieku (Gordon, 1989, s.96-97). W eksperymencie tym osobie poddawanej eksperymentowi – badanemu – kazano poddawać rosnącym wstrząsom elektrycznym przywiązanego do krzesła „uczącego się”, za każdym razem, gdy ten w ramach wykonywanego zadania poda błędną odpowiedź. Badany nie wiedział, że „uczący się” jest aktorem i w rzeczywistości nie jest poddawany wstrząsom elektrycznym, ale zachowuje się jakby był im poddawany: błaga o przerwanie eksperymentu, krzyczy, w końcu nieruchomieje udając martwego. Prawdziwym celem eksperymentu było odkrycie, jaki procent badanych będzie posłuszny eksperymentatorowi w białym fartuchu, który spokojnie każe badanemu torturować i w końcu zabić innego człowieka. Eksperymentator nigdy nie straszył badanego, natomiast w przypadku jego niechęci – oferował pieniądze. Wynik, zarówno w przypadku mężczyzn, jak i kobiet, z bardzo różnorodnych kultur, był jednakowy: ponad 60% badanych zabiłoby innego człowieka.
Badani mówili eksperymentatorowi, że chcą przestać, drżeli, jąkali się, śmiali się nerwowo,
jęczeli i okazywali różne inne objawy stresu… i kontynuowali posłusznie aż „traktowany prądem” był „martwy”. Posłuszeństwo nie jest cnotą. Jest śmiercią wszelkich cnót. Kul posłuszeństwa wyjaśnia bardzo wiele z problemów społecznych, w tym także (Gordon 1989, p97) dlaczego dzieci nie potrafią protestować w przypadku wykorzystywania seksualnego. Theodore Marmot z brytyjskiego Tavistock Institute odkrył inny poważny tego skutek. Przeprowadził badania danych dotyczących zdrowia tysiąca urzędników służby cywilnej na przestrzeni 20 lat. Przez ten czas śmiertelność wśród pracowników była 3,5-krotnie wyższa niż wśród osób z wyższego kierownictwa. Im wyższy był status danej osoby w organizacji, tym mniej prawdopodobne było, że umrze. Poprzednie badania sugerowały, że wynika to z wysokości dochodów, jednak badania Marmota dotyczyły wyłącznie osób o wysokich dochodach. Profesor David Aldridge skomentował inne odkrycia Marmota:
„Jest jakaś korelacja z pozycją w hierarchii, który wpływa na zdrowie…”
W przypadku schorzeń serca, na przykład, osoby narażone na nieprzewidywalne i nieposkromione żądania, mające niewielki zakres własnych decyzji w reakcji na te żądania, niedostatecznie wykorzystywane co do umiejętności i możliwości, wykazują wyższą zachorowalność i śmiertelność.” (Aldridge, 1997, s.74). Aby rozszerzyć metaforę Milgrama, posłuszeństwo zabija nie tylko „uczącego się” w opisanym eksperymencie… Na dłuższą metę zabija także posłusznego badanego.

Karanie
Dowody rezultatów Karania są bardzo wyraźnie. Weźmy na przykład rezultaty badań dotyczących karania dzieci. Ludzie, którzy byli często karani jako dzieci z czterokrotnie wyższym prawdopodobieństwem biją małżonka niż ci, których rodzice nie bili. (Gordon, 1989, s.72). Inne badanie wykazało, że ci chłopcy, których rodzice byli bardzo restrykcyjni i często ich karali, wykazują silne tendencje do karania siebie, samobójstw i wysoką podatność na wypadki. W innym badaniu wykazano, że dzieci o niskiej samoocenie miały rodziców stosujących więcej kar, a mniej argumentacji. (Gordon, 1989, s.90). Psycholog z Columbii, Goodwin Cooper odkrył, że dorośli, którzy jako dzieci byli wystawieni na więcej kar, gorzej wchodzą
w relacje z innymi (zarówno autorytetami, jak i partnerami), przeżywają więcej lęków i mają wyższy poziom poczucia winy, zmartwień i nieszczęścia. (Gordon, 1989, s.91). E. Maccoby i J. Martin odkryli,
że dzieci apodyktycznych rodziców mniej kierują się sumieniem, mają słabą samokontrolę i wykazują reakcje wycofane (Gordon, 1989, s.91).

B.F. Skinner pokazał w badaniach przeprowadzonych jeszcze w latach 50-tych, że tego rodzaju rezultaty uzyskuje się konsekwentnie jako skutek karania zarówno ludzi, jak i zwierząt. John Platt podsumowuje odkrycia Skinnera, że „karanie jest nieskuteczne, chyba że jest stosowane natychmiast i za każdym razem… a karane zachowanie zawsze powraca i towarzyszą mu takie zachowania jak ucieczka, próby uniknięcia kary oraz odwet”. Skinner twierdzi, że to dlatego szyby są wybijane w szkołach, a nie w aptekach.
Są także znacznie szersze skutki. Karane zwierzę lub dziecko kuli się, traci pewność siebie i kreatywność, albo się buntuje; karane dziecko doświadcza długotrwałego lęku i poczucia winy.” (Platt, 1973, s.29)
Zniszczenia po stronie osoby kontrolującej i karzącej są także znaczące.
Marilyn French zauważa „Ci, którzy rządzą światem nigdy nie mają wolnego… Aby utrzymać niewolnika
w niewoli, trzeba stale z nim pozostawać albo wyznaczyć nadzorcę, który zadba o posłuszeństwo niewolników… Potrzeba kontrolowania innych przynosi odwrotny skutek: nie da się jej zaspokoić,
a kontrolujący sam wpada w pułapkę.” (French, 1985). Thomas Gordon cytuje prezesa wielkiej firmy:
„gdy do rozwiązywania konfliktów używałem władzy, byłem dumny, że jestem osobą szybko podejmującą decyzje. Jednak był problem: przełamywanie oporu wobec moich decyzji trwało dziesięciokrotnie dłużej niż ich podejmowanie.”
(Gordon, 1989, s.75).

Nagradzanie
Niebezpieczeństwo karania jest powszechnie znane. Co ciekawe, wielu ludzi uważa, że nagrody muszą działać lepiej. Taki pomysł miał sens także dla B.F. Skinnera, który gołębie doświadczalne nagradzał karmą i karał wstrząsami elektrycznymi. Ale w prawdziwym życiu różnica między karą i nagrodą nie istnieje. Wystarczy zapytać dziecko straszone, że nie obejrzy filmu, jeśli nie będzie się dobrze zachowywać. Badania ujawniają, że rodzice stosujący więcej kar stosują także więcej nagród i odwrotnie. To samo dotyczy nauczycieli (Kohn, 1993, s.51).
Nagrody i kary to po prostu dwie strony monety zwanej władzą.

Alfie Kohn zgromadził mnóstwo dowodów, że nagrody budzą u badanych urazę, niszczą relacje, zniechęcają do podejmowania ryzyka i ograniczają osiągane rezultaty. Badanie zainteresowania dzieci grami matematycznymi jest typowym przykładem. (Kohn, 1993, s.39) Eksperymentatorzy nagradzali dzieci bawiące się losowo wybranymi grami matematycznymi i ignorowali, gdy bawiły się pozostałymi. Oczywiście dzieci starały się uzyskać nagrodę. Pod koniec 12 dni nagrody wstrzymano, a dzieci zrobiły się mniej zainteresowane grami, które były nagradzane, niż przed rozpoczęciem eksperymentu.
Wiele badań (Kohn, 1993, s.42-43) ujawnia, że dzieci nagradzane za prawidłowe odpowiedzi stają się mniej zdolne do samodzielnego znajdowania odpowiedzi i mniej podoba im się zadanie (punkt skupienia uwagi przenosi się z zadania na nagrodę).

W badaniach rozwiązywania problemów przez dorosłych, osoby nagradzane potrzebowały dwukrotnie więcej czasu na rozwiązanie problemu niż osoby, które po prostu miały rozwiązać problem. Programy odchudzania czy rzucania palenia wykazały, że po wstępnym przyspieszeniu rezultatem nagradzania uczestników za postępy było załamanie się programu, palacze palili więcej niż wcześniej i kłamali co do osiąganych rezultatów (Kohn, 1993, s.39-40). Richard Guzzo przeprowadził meta-analizę 98 badań schematów motywacyjnych, która nie wykazała korelacji z ogólną produktywnością, rotacją pracowników czy absencją.

Konkurencja
Podejście wygrana-przegrana w rozwiązywaniu konfliktów opiera się na przekonaniu, że aby jedna osoba wygrała, druga musi przegrać. Pogląd ten jest utrzymywany dzięki powszechnemu na Zachodzie zachwytowi nad Konkurencją. W książce No Contest, Alfie Kohn stara się odpowiedzieć na pytanie
„Czy skuteczniej działamy, gdy staramy się pokonać innych niż kiedy z nimi współpracujemy?” Powołuje się na Davida i Rogera Johnsonów, którzy w roku 1981 dokonali meta-analizy ponad 100 badań przeprowadzonych właśnie w tej sprawie. Odkryli oni, że 65 badań wykazywało, że współpraca działała lepiej niż konkurencja, 8 badań sugerowało, że konkurencja działa lepiej, a 36 nie wykazywało żadnej różnicy (Kohn, 1986, s.48). Generalnie – ludzie odnoszą większe sukcesy, kiedy nie współzawodniczą
(co potwierdzi każdy sportowiec, który kiedykolwiek spojrzał przez ramię, by sprawdzić jak blisko
są konkurenci).

Nawet cecha osobowości jaką jest potrzeba rywalizacji (metaprogram stojący za myśleniem wygrana-przegrana) jest dla sukcesu niszcząca. Robert Helmreich badał duże grupy naukowców z tytułami doktorskimi, biznesmenów, studentów i pilotów linii lotniczych i wykazał, że konkurencja w każdym przypadku obniża osiągnięcia. Szczególnie wstrząśnięty był wynikami uzyskiwanymi w kontekście biznesowym, o których stwierdził, że „w dramatyczny sposób obalają twierdzenie, że konkurencja jest kluczowa dla osiągnięć w karierze biznesowej. ” (Kohn, 1986, s.52-53).

Zalety podejścia Wygrana-Wygrana
Drugą stroną powyższych danych jest fakt, że współpraca i myślenie wygrana-wygrana skutkuje największymi sukcesami. Pehr Gyllenhammar, prezes korporacji Volvo, relacjonuje,
że zastosowanie podejścia wygrana-wygrana (win-win) w rozwiązywaniu konfliktów przez menedżerów zakładów w Szwecji spowodowało spadek absencji o 50%, rotacji pracowników o 25% w porównaniu
z wcześniejszym poziomem, a jakość produktów wzrosła. (Gordon, 1978, s.1-4). Charles Manz i Henry Sims zbadali samozarządzające zespoły, w których nie używano władzy i stwierdzili „wzrost produktywności i spadek kosztów typowo w granicach od 30% do 70% w porównaniu z systemami tradycyjnymi.”
(Manz & Sims, 1995, s.17).

Robert Cedar z Boston University zanalizował 26 różnych badań dotyczących postawy wygrana-wygrana w rozwiązywaniu konfliktów w wychowaniu dzieci i odkrył, że model wygrana-wygrana jest istotnie skuteczniejszy niż wszelkie inne modele wychowawcze, szczególnie dla podnoszenia u dzieci samooceny
i chęci współpracy. (Cedar, 1985).
Sześć miesięcy po ukończeniu treningu rozwiązywania konfliktów w duchu wygrana-wygrana rodzice nadal wykazywali większe zrozumienie, pozytywne uczucia i szacunek w stosunku do dzieci, a dzieci miały wyższą samoocenę i uważały, że rodzice bardziej je akceptują. Inne badania wykazywały, że iloraz inteligencji dzieci, których rodzice używali metod wygrana-wygrana, wzrósł, podczas gdy wyniki u dzieci, których rodzice ulegali dzieciom pozostały niezmienione, a wyniki w przypadku dzieci, które miały autokratycznych rodziców – spadły. (Baldwin, Kalhoun & Breese, 1945).

W każdym obszarze relacji międzyludzkich wyniki są podobne. Psycholodzy Marc Kessler
i George Albee zanalizowali całą istniejącą literaturę (381 badań) dotycząc przyczyn zaburzeń emocjonalnych i stwierdzili „Gdziekolwiek spojrzeliśmy, w każdym badaniu społecznym, które przeglądaliśmy, wniosek jest jeden – podstawowe przyczyny ludzkich stresów i nieszczęść obejmują jakąś formę nadmiernego użycia władzy… – wystarczy to, by postawić hipotezę, że znaczne ograniczenie
i kontrola nad przejawami władzy powinny poprawić psychiczne zdrowie ludzi.” (Gordon, 1989, s.230).

Jak daleko można się posunąć w metodzie wygrana-wygrana? Czy będzie skuteczna w przypadku całych społeczności? Czy może pewnego dnia zastąpić to, co obecnie nazywamy władzą państwową? Amory Lovins (za Robbinsem, 1986, s.400) jest dyrektorem badawczym w Rocky Mountain Institute w Snowmass w Colorado. Jego szczególnym obszarem zainteresowań jest promowanie projektów energetycznych bezpiecznych dla środowiska. Osiąga to za pomocą, jak to sam określa, „polityki Aikido”. Odkrywa główne cele firm energetycznych i społeczności i pracuje nad tym, by udowodnić im, że takie pomysły jak energia nuklearna nie są dobrymi sposobami zaspokojenia ich potrzeb. Przemawiał kiedyś na posiedzeniu dotyczącym planów lokalnych władz, by zbudować wielką elektrownię nuklearną. Firma już wydała 300 milionów dolarów USA na tę elektrownię, jednak Lovins przekonał wszystkich, że mniejsze, alternatywne źródła energii będą znacznie lepsze i dla niej i dla społeczności. Firma zaakceptowała stratę 300 milionów i przyjęła jego propozycję. Od tego czasu jest wynajmowany jako konsultant przez inne firmy energetyczne. W innym przypadku władze lokalne zdecydowały rozpocząć działania w celu oszczędności paliw oraz uodparniania domów na warunki atmosferyczne. Obniżyło to bardzo mocno zużycie energii elektrycznej, dzięki czemu władze lokalne spłaciły długi, a następnie obniżyły stawki trzy razy w ciągu dwóch lat. Jednocześnie konsumenci zaoszczędzili na kosztach paliw 1.6 miliona dolarów rocznie.

Czy zawsze?
Czy zawsze podejście wygrana-wygrana jest „najlepszym” rozwiązaniem? Oczywiście nie.
Są sytuacje, w których nad negatywnymi skutkami rozwiązań wygrana-przegrana górują inne korzyści. Przykładowo, gdy przechodzę przez ulicę i nie widzę nadjeżdżającego samochodu, możesz mnie złapać
i pociągnąć na chodnik „wbrew mojej woli”. Szczerze mówiąc – mam nadzieję, że to zrobisz. Oczywiście nie kłóci się to z powyższymi przykładami.
Przypomina natomiast, że nawet najskuteczniejsze zasady zachowania nie tłumaczą wszystkiego.
Jednak poniższa prosta historia pomoże pokazać, że takie przypadki są rzadsze niż myślimy.

Gdy dwójka autorów (Margot i Richard) zaprzyjaźniła się i mieszkała jeszcze oddzielnie, każde z nich było samotnym rodzicem. Któregoś wieczoru Richard był u Margot, a godzina, o której Francis, sześcioletni syn Richarda, chodzi spać, już minęła (uzgodnili ją metodą wygrana-wygrana. Francis był przyzwyczajony, że Richard czyta mu krótkie opowiadanie, aby pomóc mu odprężyć się przed zaśnięciem. Richard nie chciał mu czytać ani zabawiać go po ósmej wieczorem. Regularne chodzenie spać o 20:00 pasowało obu.)
Tym razem Richard zdecydował się odwiedzić Margot i planował, że z nią porozmawia. Richard stwierdził, że Francis tego wieczora będzie na nogach dłużej, więc zaproponował mu oglądanie telewizji, gdy Margot i Richard będą rozmawiać.

Niestety, wyglądało na to, że Francis zamierza wspiąć się na Richarda w czasie, gdy ten rozmawiał
z Margot (wspinaczka dziecka to jedno z zagrożeń wczesnego rodzicielstwa). Richard wyjaśnił „Możesz iść spać w zapasowym łóżku u Margot albo oglądać telewizję, ale ja usiłuję słuchać, a nie mogę tego robić, gdy się na mnie wspinasz.” „Dobra” – odpowiedział Francis – „może przedyskutujmy to, żebyśmy obaj mieli to, czego potrzebujemy.”
Richard zamierzał wyprosić go z pokoju (w końcu bywają momenty, gdy trzeba użyć władzy, stwierdził). Ale tym zdaniem Francis go przygwoździł. Wprawiło to Richarda w zakłopotanie, i to na oczach Margot, jednak po prostu wiedział, że tym razem nie ma innych możliwości. Powiedział więc do Francisa
„OK, ja także lubię tak przejrzeć rożne możliwości, ale tym razem nie ma żadnych innych możliwości.”
„Dobra, niech każdy z nas powie, jaki jest problem”, zaproponował Francis.
„Dobrze”, Richard zgodził się, myśląc że szybko udowodni Francisowi, że w tej sprawie metoda wygrana-wygrana nie zadziała i wróci do rozmowy z Margot. „Mój problem polega na tym, że chcę rozmawiać
z Margot, a twój, że chcesz się ze mną bawić. Zgadza się?”
„Nie,” odpowiedział, „Jestem naprawdę zmęczony. Chcę iść spać, ale nie chcę spać w wolnym łóżku, bo to obcy pokój i będę się bał. Ale nie chcę oglądać telewizji.”
Dla Richarda było to zaskoczeniem. „Uczciwie” – odpowiedział – „ale nadal nie da się tego rozwiązać. Albo oglądasz telewizję albo idziesz tam spać.”
„Masz jakieś inne pomysły rozwiązania?” – spytał Francis. „Nie” odparł Richard zdenerwowany takim głupim pytaniem.
„Dobra, ja mam kilka” zaoferował się Francis, po czym wyliczył pięć możliwych rozwiązań, z których każde wybawiłoby obu z kłopotu. Richard był bardziej niż zaskoczony.
„Dobrze, wybierzmy dowolne z nich.” – zgodził się Richard.
„Fajnie, myślę, że sprawdzimy, które pasuje nam najbardziej” zasugerował Francis.
I tak zrobili. Wybrali takie rozwiązanie: Francis zawinie się w koc i położy u stóp Richarda.
Po pięciu minutach spał, bezpieczny i odprężony, w ten sposób doskonale zaspokajając potrzebę Richarda. Oczywiście następnego dnia Richard sprawdził jak wyszło porozumienie. „Hej, myślę, że rozwiązaliśmy wczorajszy problem dość dobrze, prawda Francis?” Odpowiedział mu radosny uśmiech.

Richard Bolstad i Margot Hamblett są twórcami metody Transforming Communication.
Margot zmarła w roku 2001, a z Richardem można skontaktować się:
telefonicznie lub faksem: +64-3-337-1852,
e-mailem: tc@transformations.net.nz,
strona www: https://www.transformations.net.nz.

 

Literatura:
Aldridge, D. „Why are some people healthy and others not? The determinants of health of Populations” in Advances: The Journal Of Mind Body Health, Vol 13, No 4, Fall 1997
Baldwin, A., Kalhoun, J., and Breese, F., „Patterns of Parent Behaviour” in Psychological Monographs, 1945, 58(3)
Bandler, R. and Grinder, J. Reframing, Real People Press, Moab, Utah, 1982
Bolstad, R. and Hamblett, H. Transforming Communication, Longman, Auckland, 1998
Bragg, T. „Resolving Conflict In The Workplace” in Anchor Point, March 1995, p 20-25
Cedar, R. A Meta-analysis of the Parent Effectiveness Training Outcome Research Literature, Ed D. Dissertations,Boston University, 1985
Cohen, A. R. and Bradford, D. L. Influence Without Authority, John Wiley & Sons, New York, 1991
Covey, S. R. Principle-Centered Leadership, Simon & Schuster, New York, 1991
French, M. Beyond Power, Summit Books, New York, 1985
Gordon, T. Teaching Child